Zabrałam brata dookoła świata

„Zabrałam brata dookoła świata” – książka o podróży, która zaczyna się w domu

„Zabrałam brata dookoła świata” to książka, która nie sprzedaje łatwych obrazków z wakacji. Zamiast kolorowania i upiększania dostajemy opowieść o rocznej wyprawie dookoła świata – takiej, która dzieje się naprawdę i w prawdziwy sposób pokazuje relacje w podróżniczej rodzinie. To historia, w której codzienność miesza się z przygodą, a plan spotyka życie.

W centrum są Łopacińscy: Lusia i Wojtek, Eliza oraz Wojciech. Ich podróż przez kraje Ameryki Południowej jest częścią serii, ale ma własny charakter i rytm – pisane na cztery głosy, dzięki czemu czytelnik widzi wydarzenia z różnych perspektyw. To daje wrażenie, jakby uczestniczyło się w rozmowie przy stole, a nie tylko śledziło kolejne rozdziały.

Jeśli szukasz lektury, która pokazuje, że „da się” – nawet z dziećmi, nawet bez wielkiego budżetu i nawet w trybie offline – ta książka trafia w punkt. I właśnie dlatego fraza „Zabrałam brata dookoła świata” brzmi tu naturalnie: jak tytuł manifestu, a nie hasło reklamowe.

Ameryka Południowa bez luksusów: chiken bus, autostop i życie w namiocie

W tej części serii Łopacińscy podróżują przez Amerykę Południową środkami, które nie są zaprojektowane pod wygodę turysty. Stosują chiken busy, zdarza im się autostop, a spanie w namiocie i w domach innych rodzin staje się elementem codzienności. Dzięki temu książka ma w sobie realizm: nie ma tu dystansu ani „odległej egzotyki”, jest za to bliskość – z ludźmi, miejscami i ich codziennymi zasadami.

Co ważne, to nie jest opowieść o tym, że podróż jest zawsze prosta. Wręcz przeciwnie: pokazuje, jak wygląda życie w drodze, gdy trzeba zaufać planom, ale też reagować na to, co przynosi dzień. Taka narracja uczy cierpliwości i wrażliwości – bo widzimy, że najcenniejsze momenty rodzą się z kontaktu z drugim człowiekiem, a nie z atrakcji „zaliczanych po drodze”.

Wątek relacji rodzinnych jest tu równie mocny jak sama geografia. Między rodzicami a dziećmi oraz między małżonkami pojawia się przestrzeń na rozmowę, zrozumienie i wspólne podejmowanie decyzji. To właśnie w takich warunkach widać, że rodzina jest „instytucją”, o której mówi się zbyt rzadko.

Rok w trybie offline: protest przeciw przyzwyczajeniom i „przepaści megabajtów”

Łopacińscy podejmują decyzję, która dziś brzmi jak wyzwanie: przeżyć rok w trybie offline – bez telefonu komórkowego i laptopa. Powód jest prosty, ale głęboki: protest przeciw współczesnym przyzwyczajeniom. Z jednej strony świat zmienia się w globalną wioskę, a z drugiej potrafi rozdzielać sąsiadów „przepaścią megabajtów”. W praktyce oznacza to, że wiemy, co dzieje się u facebookowych znajomych z Nowego Jorku, a nie znamy imienia osoby mieszkającej naprzeciw.

W książce pojawia się też pytanie o to, co daje nam poczucie istnienia w oczach innych. „Nie masz profilu w mediach społecznościowych, więc nie istniejesz” – i to zdanie staje się osią całej idei. Bohaterowie nie chcą być tylko odbiorcami informacji. Chcą być obecni: tu i teraz, w relacjach, które nie wymagają ekranów.

W tle toczy się także dyskusja o tym, czy roczne podróżowanie z dziećmi jest rozsądne. Setki doradców w Polsce miały dowodzić, że to pomysł pomylony. Tymczasem autorzy pokazują, że ryzyko i wspólnota mogą działać inaczej, niż podpowiadają utarte schematy.

Manifest wspólnoty: czas z rodziną ważniejszy niż „wakacje na pokaz”

W książce mocno wybrzmiewa myśl, że to nie były zwykłe wakacje. Mowa o przygodzie życia i przede wszystkim o czasie spędzonym z rodziną. Wspólna wyprawa staje się testem wartości: jak wygląda relacja, gdy komfortowe hotele nie są standardem, a budżet wymusza kreatywność i elastyczność.

W trakcie podróży pojawia się zrozumienie szerszego sensu – takiego, który wykracza poza osobiste emocje. Ludzie, których spotykają na trasie, dziękują im za manifestację wspólnoty. To pokazuje, że rodzinne podróżowanie może być czytelnym sygnałem: rodzina ma znaczenie, a jej ranga w nowoczesnym świecie wcale nie musi maleć.

Dlatego „Zabrałam brata dookoła świata” czyta się nie tylko jak reportaż z podróży. To także opowieść o tym, jak wraca się do podstaw: do rozmowy, bliskości i doświadczania świata bez nieustannego porównywania się z innymi.

Dane techniczne książki

Cecha Wartość
SKU cf6eb86f8755
Cena 15 zł
Tytuł Zabrałam brata dookoła świata
Autorzy Lusia oraz Wojtek, Eliza i Wojciech Łopacińscy
Wydawca Bernardinum
Rok wydania 2017
Format 155 x 215 mm
Oprawa oprawa broszurowa
Liczba stron 256
EAN 9788378239833
Język język niemiecki

Dla kogo jest ta książka?

„Zabrałam brata dookoła świata” będzie dobrym wyborem dla osób, które lubią historie oparte na faktach, a nie na idealizowanych obrazkach. Jeśli interesuje Cię literatura podróżnicza z mocnym wątkiem rodzinnym, ta książka pokaże Ci, jak wygląda roczna wyprawa od środka.

To także lektura dla tych, którzy chcą spojrzeć krytycznie na współczesne nawyki i na to, jak technologia wpływa na relacje. Zamiast moralizowania dostajesz opowieść, która ma tempo, emocje i konkretne doświadczenia.

  • Rodzinne historie w drodze – relacje na pierwszym planie, bez lukru.
  • Podróż jako decyzja i manifest – rok offline i sprzeciw wobec „nieistnienia” w sieci.

Jeśli kiedykolwiek pomyślałaś/pomyślałeś, że świat można zobaczyć inaczej, „Zabrałam brata dookoła świata” podsuwa argumenty i dowody – że bliskość i wspólnota potrafią być największą przygodą.