Stanisław Arct

  Stanisław Arct

W 1836[1] roku nastolatek otwiera w Lublinie księgarnię. Przez całe życie kieruje się maksymą „prawdą a pracą”. Pracuje ciężko, ale nie przeszkadza mu to w zaangażowaniu się w konspiracyjne działania niepodległościowe. Po przedwczesnej śmierci najstarszego brata i jego żony, przejmuje opiekę nad ich kilkuletnim synem, Michałem, którego kształci i któremu przekazuje w 1881 roku całą swoją firmę. Kiedy Stanisław Arct umiera, firma Arctów wyrasta na drugie najważniejsze i największe (po Gebethnerze i Wolffie) wydawnictwo na polskim[2] rynku.

 

Lekarze i księgarze

Stanisław Arct (Samuel Arzt do 1857[3]) urodził się 18 kwietnia 1818 roku w Lublinie. Jego ojciec był znanym i szanowanym w mieście lekarzem. Podobnie jego najstarszy brat, Franciszek. Starszy brat, Jakub, został farmaceutą. Najmłodszy z braci, Stanisław, sprzeniewierzył się jednak rodzinnej tradycji i został księgarzem. Uczęszczał do miejscowego gimnazjum w latach 1827–1834 (z przerwą spowodowaną wybuchem powstania listopadowego). W 1836 roku, w wieku 18 lat, otworzył w Lublinie, przy ulicy Krakowskie Przedmieście 132, księgarnię sortymentową, trzecią w tym mieście. Warto tutaj zaznaczyć, że w owym czasie popularne były dwie formy prowadzenia biznesu książkowego. Prostsza, pod postacią księgarni sortymentowej (asortymentowej), która miała na składzie książki różnych wydawców. Drugą, bardziej zaawansowaną formą, były księgarnie nakładowe (wydawnicze). Taki księgarz sam (lub wspólnie z innym księgarzem) drukował książki i one stanowiły całość lub zdecydowaną większość jego oferty. 

Księgarnia młodego Stanisława oferowała książki różnych wydawnictw oraz posiadała skład nut oraz dzieł sztuki. Dodatkowym źródłem dochodu była sprzedaż dewocjonaliów oraz artykułów piśmiennych. Lublin zamieszkiwało podówczas niespełna 15 000 osób, z tego około połowę stanowiła ludność żydowska. Niezbyt duży rynek. Należało starać się o klientów zamieszkujących teren guberni lubelskiej. Inteligentny i bardzo oczytany młody człowiek szybko zdobył sobie zaufanie rodzin „obywatelskich” pracujących i posiadających majątki na tym terenie. Prowadził dla nich sprzedaż wysyłkową oraz prenumeratę czasopism polskich i zagranicznych „po cenach warszawskich”, jak to zaznaczał w reklamie. Dzięki kontaktom nawiązanym z wydawcami z Warszawy i Galicji, a także poprzez Lipsk, który stanowił centrum handlu książką, Arct sprowadzał najlepsze edycje. W tym książki zakazane, przemycane najczęściej przez zieloną granicę, a na nie był szczególnie duży popyt. Bardzo szybko lubelski księgarz otworzył wypożyczalnię książek polskich oraz francuskich[4]. W niedługim czasie oferta wypożyczalni została rozszerzona o książki dla dzieci, co było wówczas wielką rzadkością. Była to zapowiedź przyszłego kierunku rozwoju firmy, która swój program wydawniczy rozwijała w kierunku dzieł pedagogicznych oraz właśnie książek dla dzieci i młodzieży.

Stanisław Arct musiał posiadać wyjątkowy talent organizacyjny, ponieważ mimo ograniczeń cenzury jego przedsiębiorstwo szybko przerosło dwie konkurencyjne firmy: księgarnie Stanisława Streibla oraz Kazimierza Szczepańskiego. Firma okrzepła na tyle, że w 1852 roku mogła rozpocząć sprzedaż książek sygnowanych własną marką. Większość z nich należała do kategorii dziecięcej i młodzieżowej oraz popularnonaukowej. To jeszcze nie było pełnoprawne wydawnictwo. Stanisław Arct zaczął skupować nakłady innych wydawców i sygnował je swoim znakiem graficznym – początkowo były to dłonie złączone uściskiem, pod którymi widniał napis “Prawdą a Pracą”. Znak graficzny zmieniał się w późniejszych latach, natomiast przesłanie pozostawało bez zmian i było bardzo poważnie traktowane przez kolejne pokolenia Arctów. Pierwsze w pełni własne publikacje pojawiają się w ofercie firmy w 1855 roku. Zapoczątkowały je powieści Helena. Wróżka Pauliny Wilkońskiej. Jedną z ważniejszych pozycji, wskazującą kierunek rozwoju firmy, była Pierwsza książeczka dla wiejskich dziatek, które już elementarz skończyły Kazimierza Goralczyka (1862). 

Kilka lat wcześniej Stanisław Arct przejął opiekę nad osieroconym bratankiem, Michałem. Chłopczyk był synem najstarszego brata, Franciszka. XIX wiek był pełen epidemii. Krwawe żniwo zbierały głównie tyfus i cholera. W latach 1846–1849 trwała  epidemia cholery. Tata Michała był lekarzem, podobnie jak jego dziadek. Franciszek Arct z wielkim poświęceniem walczył o swoich pacjentów. Ciągłe wizyty u chorych w mieście, a nade wszystko długie podróże, kiepskimi drogami, do pacjentów w głębi guberni lubelskiej, mocno nadwerężyły jego siły. Pewnego dnia wyprawił się daleko do połogu. Po powrocie zastał informację, że jego przyjaciel zachorował na cholerę. Mimo wielkiego zmęczenia, natychmiast ponownie ruszył w drogę, przez kilka dni intensywnie zajmował się przyjacielem, ratując mu życie, ale sam zaraził się. Nie był tego świadom, wracając do domu. Zachorował na cholerę i zaraził żonę. W odstępie kilku dni oboje zmarli i ośmioletni Michaś został sierotą. 

Stanisław Arct zaopiekował się dzieckiem. Po ukończeniu gimnazjum bratanek terminował w jego księgarni, a później został wysłany na praktyki zagraniczne. Michał stał się pomocnikiem i podporą stryja w księgarskim przedsiębiorstwie. Po powrocie z zagranicznych praktyk intensywnie zajął się rozwojem firmy. Nastał akurat niespokojny czas. 

 

Księgarze i konspiratorzy

Trwają przygotowania do powstania styczniowego[5]. Stanisław coraz bardziej angażuje się w działalność konspiracyjną, a prowadzenie interesów pozostawia bratankowi, którego jednak stara się trzymać możliwie z dala od polityki. Sam jest bacznie obserwowany, przez carską policję już wcześniej był podejrzewany o udział w spisku Piotra Ściegiennego[6]. Księgarnia staje się jednym z punktów kontaktowym konspiratorów guberni lubelskiej. Przechodzą tamtędy nielegalne druki, ulotki, rozkazy. Mimo kilku rewizji, udaje się uniknąć dekonspiracji. Po upadku powstania szaleją represje. Aresztowany zostaje m.in. Apollo Korzeniowski (ojciec Josepha Conrada), przyjaciel Stanisława Arcta. Wobec tego stryj postanawia wyjechać za granicę, przekazawszy zarząd firmy bratankowi.

Po powrocie okazuje się, że Michał świetnie sobie radzi z zarządzaniem przedsiębiorstwem. Obaj rozpoczynają pracę nad rozwojem działalności wydawniczej. Już wcześniej Stanisław Arct silnie stawia na rozbudowę oferty dla dzieci i młodzieży oraz pedagogicznej. Ta ostatnia jest o tyle ważna, że w systemie rosyjskiego szkolnictwa można było uczyć dzieci tylko z rosyjskich podręczników. Nawiązuje współpracę z wybitnym pedagogiem Augustem Jeske[7], który przygotowuje dla oficyny Arcta serię podręczników do nauki domowej – Systematyczny kurs nauk (1872–1875, wznowienie po 1880). Wysoka jakość merytoryczna i edytorska buduje silną pozycję wydawnictwa w tym segmencie. Podręczniki Jeskego spełniały trudną do przecenienia rolę w walce z rusyfikacją, przez kilkadziesiąt lat były wielokrotnie wznawiane i uczyły się z nich polskie dzieci nie tylko w Kongresówce.

Wydawnictwo Arctów rozwija się coraz lepiej. Książki drukują głównie w Krakowie i Galicji. Sprowadzają pozycje z Anglii, Francji i Niemczech – również te, których druk był zabroniony przez zaborców. Przemycane są w bagażu podróżnym, ewentualnie przez zieloną granicę. Później idą transportami z Lipska. Lipscy koncesjonerzy opanowali taką metodę pakowania książek legalnych, aby móc pośród nich przemycić również te nielegalne. Przy księgarni istnieje też skład nut oraz wypożyczalnia – świetnie zaopatrzona w polskie i francuskie publikacje. Arctów odwiedza Bolesław Prus, przybywszy do Lublinaw roli reportera „Kuriera Warszawskiego”. W jednej z Kartek z podróży notuje  wrażenia z odwiedzin lubelskiej księgarni:

 

„Firmę S. Arcta zna już cały kraj dzięki wydawnictwu pedagogicznych dzieł Jeskego. Dodać tu wypada, że sama księgarnia ze względu na powierzchowność mogłaby iść o lepsze z niejedną warszawską, a ze względu na istniejącą przy niej czytelnię bezwarunkowo warszawskie przewyższa. W Warszawie bowiem istnieje fatalny, antykwariuszowski zwyczaj spychania do czytelni różnych starych gratów, których sprzedać już nie można, podczas gdy p. S. Arct w czytelni swej pomieszcza wybór najnowszych wydawnictw”[8].

 

Interesa familijne 

Sprawy polityczne ponownie zmuszają Stanisława Arcta do opuszczenia kraju w 1881 roku. Nie będąc pewnym, jak potoczą się jego sprawy, postanawia przekazać bratankowi całe przedsiębiorstwo na własność. Od tej pory jedynym właścicielem wydawnictwa, księgarni, składu nut, introligatorni oraz wypożyczalni książek zostaje Michał Arct. Umawiają się tylko, że w zamian Stanisław będzie otrzymywał rentę w wysokości 200 rubli miesięcznie. Stryj wraca w 1886 i zamieszkuje w Warszawie. Prowadzi tutaj interesy bratanka, utrzymuje kontakty z autorami i wydawcami, poszukuje nowości. Już wcześniej, wraz z Michałem, rozmawiali o konieczności przeniesienie głównej siedziby firmy z Lublina do Warszawy, ponieważ Lublin powoli staje się zbyt mały dla Arctów, a częste podróże do Warszawy zbyt kłopotliwe i męczące. Stanisław znajduje dobrą lokalizację i w 1887 Michał kupuje od Artura Gruszeckiego księgarnię na rogu Nowego Światu i Wareckiej. Wszyscy przenoszą się na stałe do Warszawy, a Lublin staje się filią . 

Stanisław Arct, ciągle pełen energii, zaprzyjaźniony z wieloma pisarzami, drukarzami i wydawcami bardzo mocno angażuje się w pracę firmy bratanka i wspiera go doświadczeniem. Współpraca między byłym właścicielem a nowym układa się wyśmienicie. Jedyny konflikt pojawił się na tle owych 200 rubli renty, konflikt raczej nietypowy. Stanisław Arct, rozlokowawszy się w Warszawie, po oszacowaniu kosztów utrzymania, uznał, że ta kwota jest zbyt wysoka na jego potrzeby, i zażądał zmniejszenia sumy o połowę. Bratanek zdecydowanie się sprzeciwiał. W Okruchach wspomnień, Stanisław Arct (wnuk stryjeczny Stanisława, a syn Michała) przytacza fragment korespondencji stryja do bratanka:

„Od swej decyzji nie odstąpię. Sto rubli całkowicie wystarcza na utrzymanie, ubranie i podróże, natomiast Ty, Michasiu, posiadasz liczną rodzinę i masz znacznie większe obowiązki. Kapitały należy wkładać w rozwijające się wydawnictwo, a nie w samotnych starców”. 

Przez kilkanaście lat wspomaga bratanka w pracy nad rozwojem wydawnictwa, które pod koniec  życia Stanisława Arcta ustępuje wielkością jedynie Gebethnerowi i Wolffowi. Umiera w Warszawie 31 grudnia 1900 roku.

Biogram Michała Arcta został opisany w projekcie „Wydawcy i księgarze w służbie Rzeczypospolitej”, dofinansowanym przez Muzeum Historii Polski z programu „Patriotyzm juta”.

 

 

                                                                                                                                                                                                                                                     Opracowanie:

                                                                                                                                                                                                                                                     Artur Kurkiewicz

 

 

 

 

Wybrana literatura

Stanisław Arct, Okruchy wspomnień, Warszawa 1962

Aneta Bołdyrew, Działalność wydawnictwa M. Arcta na rzecz popularyzowania wiedzy na początku XX w. na przykładzie serii „Książki dla Wszystkich” i „Biblioteczka Dzieł Społeczno-Ekonomicznych”  (artykuł), w: Działalność instytucji wydawniczych na rzecz oświaty i edukacji w XIX i początkach XX wieku, red. Iwona Michalska, Grzegorz Michalski, Łódź 2014

August Grychowski, Lublin w życiu i twórczości pisarzy polskich, Lublin 1965 

Jadwiga Kacprzak, Arct Stanisław (biogram), w: Słownik pracowników książki polskiej, red. Irena Teichel, Warszawa–Łódź 1972

Mieczysława Wełna-Adrianek, Historia księgarni Arctów w Lublinie, „Księgarz” 1970 [kwartalnik Stowarzyszenia Księgarzy Polskich], nr 2


 

[1] Data założenia księgarni budzi dziś pewne kontrowersje. Mieczysława Wełna-Adrianek, badaczka lubelskich dziejów firmy, doszła do wniosku, że księgarnia powstała najprawdopodobniej w 1838 roku. Większość źródeł, w tym pochodzących od rodziny Arctów, podaje jednak datę wcześniejszą o dwa lata. 

[2] Polska, jak wiemy, nie istniała wówczas jako państwo. Jednakże dla wydawców ten fakt historyczny i polityczny nie miał większego znaczenia. Odbiorcy treści drukowanych po polsku znajdowali się oczywiście w różnych państwach, co powodowało pewne formalne utrudnienia, jednakże nadal tworzyli po prostu polski rynek czytelniczy.

[3] Mojżesz Rofe, lubelski lekarz pochodzący z Zamościa, w wieku 73 lat (1857) zmienił wyznanie. Ochrzcił się wraz z rodziną w obrządku ewangelicko-reformowanym. Zmienił również imię i nazwisko –od tej pory figuruje jako Michał Arzt. Jego synowie spolszczyli pisownię nazwiska na Arct. Rodzina Arctów mocno angażowała się w polski ruch niepodległościowy – konspiracyjny Związek Narodu Polskiego, spisek Piotra Ściegiennego, powstanie styczniowe. Rofe (רופא) po hebrajsku znaczy „lekarz”, tak samo jak „arzt” po niemiecku.

 

[4] W 1882 roku czytelnik mógł wybierać spośród 6000 polskich i 1500 francuskich tytułów. Miesięczny abonament kosztował 4 złp, a dla młodzieży gimnazjalnej stawka zmniejszała się o połowę.

 

[5] Powstanie styczniowe: 22 stycznia 1863–11 kwietnia 1964.

 

[6] Piotr Ściegienny (1801–1890), ksiądz katolicki, działacz niepodległościowy, przywódca ludowy, organizator konspiracyjnego Związku Chłopskiego (1842–1844). Zorganizował i zaplanował wybuch powstania ludowego, które miało rozpocząć się 27 października 1844 roku. Carska policja inwigilowała środowisko konspiratorów i dwa dni przed planowanym wybuchem powstania aresztowała Ściegiennego oraz kilkudziesięciu najaktywniejszy konspiratorów. Sąd skazał aresztowanych na zesłanie na Syberię oraz bezterminowe ciężkie roboty. Ściegienny otrzymał karę śmierci, zamienioną później, mimo jego protestów, na ciężkie roboty w kopalni i bezterminowe zesłanie. W 1871 roku zezwolono mu na powrót do ojczyzny.

[7] August Jeske (1836–1875), pedagog, publicysta. Studiował historię i filozofię w Berlinie. Od 1864 roku mieszkał w Warszawie. Dla Arctów opracował plan wydania cyklu podręczników do nauki domowej dla dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym. Udało się wydać 12 książek z 28 zaplanowanych przez Jeskego. Przedsięwzięcie to przerwała śmierć autora w wieku zaledwie 39 lat.

[8] Bolesław Prus, Kartki z podróży, t. I, Warszawa 1950. 

 

2020-09-11

Powrót